Cześć!

Z miłości do biegania!

Śledź moje poczynania!

Wynik konkursu!

Dokładnie 6 kwietnia wybrałem się na kolejną, drugą już, część badań naukowych prowadzonych przez Sarę Szost, żonę rekordzisty Polski w maratonie- Henryka Szosta.

 

Grono 20 osób biorących udział w badaniach zostało wybrane z prawie 200 zgłoszeń i ja znalazłem się w tej grupie!

Każdy z nas ma za zadanie zapisywać swoje jednostki treningowe, które później będą analizowane przez Sarę, a w ciągu roku każda osoba jest poddawana 3 pomiarom mocy oraz wydolności tlenowej. Jak już wspomniałem, była to moja druga podróż na krakowski AWF, aby sprawdzić jak zmienił się mój poziom wytrenowania.

Na początku, o zgrozo, każdy musiał wejść na wagę, która podawała zarówno masę ciała jak i poziom tkanki tłuszczowej :O Na szczęście jestem już blisko startu docelowego więc i waga startowa prawie jest osiągnięta! Następnie przy użyciu specjalistycznego sprzętu wykonywany był pomiar mocy kończyn dolnych.

Po tym pomiarze, czas na danie główne, a więc pomiar wydolności tlenowej na bieżni mechanicznej. Jak to wyglądało w praktyce?

Miałem na sobie pasek do pomiaru tętna, maskę z analizatorem gazowym, który mierzył wartości tj. objętość O2, CO2 itd. Po jego założeniu wskoczyłem na bieżnie, która rozpędziła się do prędkości 8km/h. Bieżnia przyspieszała o 2km/h co 3 minuty, a na każdej prędkości dodatkowo była pobierana krew z opuszka mojego palca. Na początku było to łatwe, ale już na wyższych prędkościach wierzcie mi, podawanie komuś palca, aby została pobrana z niego krew nie jest już taka komfortowa. Udało mi się dojść do 20km/h( tempo 3:00/km) gdzie wytrwałem do końca, jednak nie było już sensu zaczynać biegu na prędkości 22km/h bo zwyczajnie bieżnia by mnie wyprzedziła 😛

Po szybkim zejściu z bieżni zamiast próbować „łapać” tlen od razu przeszedłem do powtórnego pomiaru mocy kończyn dolnych, a co najciekawsze? Wynik był dużo lepszy niż ten przed biegiem na bieżni :O Po tym elemencie druga część badań została zakończona, uff można było udać się pod prysznic 😀

Powiem Wam, że ten test nie jest łatwy, bo bieganie na bieżni na takich prędkościach to dla mnie rzadkość, poza tym trzeba też umieć dać z siebie maxa, gdyż tylko wtedy jesteśmy w stanie dokładnie określić swój poziom VO2max! Ja czułem, jakbym nie dał z siebie wszystkiego jednak wynik jaki uzyskałem to 76,5 ml/kg/min! Chyba nie jest źle 😉

I tym oto sposobem chciałbym przejść do podsumowania konkursu, który zorganizowałem na FB. Każdemu z Was dziękuje za wzięcie udziału, ale zwycięstwo przysługuje tylko jednej osobie, a jest nią Michał Grochoła, który niemal trafił w punkt, gdyż jego typ to 76!

GRATULACJE!

1 Comment

Post A Comment