Cześć!

Z miłości do biegania!

Śledź moje poczynania!

Kwiecień- miesiąc maratończyków!

Pora na podsumowanie Kwietnia! Był to bardzo ciężki miesiąc pod każdym względem, ale ostatecznie okazał się udany! Cóż mogę powiedzieć? Cieszę się, że tak właśnie wszystko się potoczyło!

Ale od początku…kwiecień jak sami odczuliście był bardzo gorącym miesiącem, dlatego też przygotowania maratońskie były dużo cięższe. Jednak mimo tego nie zwalniałem tempa!

Pierwszy dzień kwietnia to dla mnie ostatnia „trzydziestka” przed maratonem, wykonana na ciężkim nogach, ale zgodnie z planem w tempie 3:53/km! Łatwo nie było, ale podbudowany końcówką marca gotowy byłem do ciężkiej pracy! Dalej 6 kwietnia miały miejsce badania VO2max, a kolejnego dnia klasyczny trening przed maratonem, czyli 20x400m poprzedzony 8km rozgrzewki. Oj ciężko się biegało gdyż wiatr dawał się we znaki, jednak wyszło mocno(wszystko w tempie 2:48-2:50/km), a ostatni odcinek w 1:04:00 co daje tempo 2:40/km :O Po tym treningu wiedziałem, że jest dobrze!

Pogoda nadal nie pomagała, a kolejny tydzień mocno odczułem, dlatego postanowiłem zmienić jedną jednostkę treningową i zamiast 12km II zakresu wykonałem 18km BNP(bieg z narastającą prędkością) z czego ostatnie 6km wyszło w tempie 3:29/km, a ostatni kilometr w 3:03! Czułem, ze forma coraz bliżej! Treningi wchodziły w nogi, ale nie odpuszczałem bo cel był coraz bliżej! W tym tygodniu wpadło też 25km wybiegania, jednak tym razem biegałem o wczesnej porze, by uniknąć wysokiej temperatury. Biegałem jak w zegarku i kolejne wybieganie wpadło w tempie 3:53/km, jak w zegarku! To jednak nie koniec, niedziela 15 kwietnia to czas na ostatni mocny akcent treningowy! Tutaj planowo miało być 15x600m, jednak mocne treningi spowodowały, ze po 5 odcinkach zmieniłem założenia i dystans skróciłem do 300m jednak tempo poszło do góry( odcinki biegane w tempie 2:38-40/km). Był to pewien sygnał, że na maratonie łatwo nie będzie, ale wiedziałem że to trening który za każdym razem mi nie wychodzi, a mimo tego jest dobrze!

 

Wielki tydzień to już mniejsza objętość, ale nie do końca, nie chciałem schodzić całkowicie z obciążeń bo wiem, że mój organizm źle na to reaguje i w poniedziałek wpadło 18km, wtorek to 12km BNP, ale więcej uwagi poświęcałem na rolowanie i sen aby być gotowym! Waga też była nawet lepsza niż zakładałem(63,5kg) I tak, niedziela 22.04 tak jak zapowiadałem to był mój dzień! Nawet okropne warunki nie przeszkodziły mi w osiągnięciu celu! Kto się ze mną widział w ostatnim tygodniu, wie że głowę miałem nastawioną na zwycięstwo i byłem po prostu silny i skazany na sukces! Szczegóły dostępne tutaj.

Po maratonie przyszedł czas na zejście z obciążeń i wszystkie treningi wykonywałem w tlenie, aby mięśnie mogły dojść do siebie, jednak szczerze mówiąc nadal odczuwam trudy maratońskiej walki, ale było warto! Bo to co osiągnąłem to mój największy sukces i włożyłem w to sporo serca! 

 

Na koniec powiem Wam jedno, znam wielu biegaczy którzy trenują i zauważyłem, że są dwa typy zawodników. Jedni to tacy, którzy potrafią cały rok być na wysokim poziomie i za każdym razem osiągać dobre wyniki, a drudzy to tacy, którzy szykują szczyt formy na jeden start i tam są po prostu nie do zatrzymania, a przy okazji osiągają rewelacyjny rezultat! Ja zdecydowanie jestem tym drugim typem, zresztą to chyba domena największych maratończyków! Czyżby to był mój dystans? Mam nadzieje!

1 Comment
  • SilesiaRunner
    Posted at 15:43h, 04 maja Odpowiedz

    Tomaszu jesteś jak maszyna – nie do zatrzymania ! Gratuluję wyników oraz plonów Twojej ciężkiej orki. Wierzę, a właściwie wiem, że to nie nie tylko w kwietniu, ale i w kolejnych miesiącach pokarzesz na co Cię jeszcze stać ! Tak trzymaj !

Post A Comment