Cześć!

Z miłości do biegania!

Śledź moje poczynania!

XI Katowicki Festiwal Biegowy!

W minioną sobotę wystartowałem już w XI edycji Katowickiego Festiwalu Biegowego! Był to mój 3 start na tym festiwalu i tym razem okazał się szczęśliwy, gdyż po passie dwóch drugich miejsc tym razem udało się wygrać, dlatego wracam z podniesioną głową, głodny dalszych sukcesów!

 

Na początku muszę Wam powiedzieć, że miałem obawy przed tym biegiem, czułem się po prostu słaby… ponieważ miałem przerwę w bieganiu z powodu przeciążenia mięśni prawej stopy. Dlatego wybity z rytmu treningowego rozważałem czy jest sens startować w tej imprezie. Jednak jako, że jest to mój „domowy” bieg( jestem absolwentem AWFu Katowice, który organizował Festiwal) postanowiłem wystartować na dystansie 10km!

32314012_1963166933756771_7767698145818968064_n

Start został zaplanowany na godzinę 11 15, dlatego też poranek był spokojny. Na miejscu pojawiłem się już o 10 00, aby odebrać pakiet startowy. Powiem Wam, że lubię ten stresik związany ze startami, jednak tym razem było ciut inaczej. Nie byłem w „treningu” więc nie spodziewałem się niczego. Tym bardziej, że noga jeszcze pobolewała i musiałem dobrze się rozgrzać, aby jej nie przeciążyć.

 

Po rozgrzewce przyszedł czas na udanie się na miejsce startu! Z minuty na minutę warunki były coraz gorsze, było coraz bardziej duszno, a moje mięśnie po tej przerwie nadal leniwe. Zaraz przed startem jednak przyszedł czas na modlitwę i już pełne skupienie. Wyrzuciłem z głowy wszystko i po prostu czekałem na strzał! Po wystartowaniu obejrzałem się i sprawdziłem z kim dzisiaj będę musiał się ścigać. Jednak tak jak mam to w zwyczaju ruszyłem mocno do przodu i tak właśnie otworzyłem 1km w 3:09 robiąc sobie wyraźną przewagę nad resztą. Następnie starałem się utrzymać prędkość i mimo krętej trasy oraz konieczności wyprzedzania innych zawodników biegnących na 5km tempo biegu było w okolicy 3:22-3:26/km z czego byłem zadowolony. Przewaga cały czas rosła, a ja walczyłem już tylko ze sobą. Pierwsza pętla minęła szybko, a pokonanie 5km zajęło mi 16:50. Jednak przyszła pora na dalszą walkę.

32323872_1963166703756794_2817951961578471424_n

Tym razem było już trudniej, wiatr w twarz, coraz wyższa temperatura, duchota rosła, a ja wyglądałem już jakbym wyszedł z pod prysznica 😛 Jednak nadal biegłem w tempie 3:25-3:27/km i takie też sobie dałem założenie. Po 7km moja przewaga wynosiła 30s więc już czułem smak zwycięstwa. Jednak wiedziałem, że póki nie przekroczę mety to jeszcze nie wygrałem. Dlatego Starałem się nadal mocno biec, jednak od 8km zwolniłem o kilka sekund a tempo spadło do około 3:30/km. Nie miałem potrzeby walczyć do końca, a moje nogi jednak czuły tą przerwę w trenowaniu. Chciałem jednak złamał 34 minuty dlatego jak zobaczyłem metę to przyspieszyłem i dosłownie wlatując na metę zameldowałem się z czasem 33:53 jako zwycięzca!

32453885_1963166420423489_5888658608178069504_n

Cieszę się, z tego biegu, choć był on dla mnie trudny, tym bardziej że nie jest to mój ulubiony dystans. Plan jednak wykonany w 100% i z podniesioną głową wracam do domu! Przerwa, którą miałem spowodowała, że mam głód… głód treningów i dobrych zawodów! Dlatego już teraz zapowiadam, że jeszcze Was zaskoczę w tym sezonie wiosennym! Trzymajcie kciuki i śledźcie moje poczynania!

2 komentarze
  • Tomek
    Posted at 11:39h, 14 maja Odpowiedz

    Kolejne gratulacje ! Pomimo drobnej kontuzji wynik marzenie. Aż strach pomyśleć, co będzie w dalszej części sezonu się działo w Twoich wynikach.

    • Tomek
      Posted at 15:49h, 14 maja Odpowiedz

      Miejmy nadzieje, że będzie tylko lepiej! Dzięki wielkie! Mogę dać słowo, że dam z siebie wszystko!

Post A Comment