Cześć!

Z miłości do biegania!

Śledź moje poczynania!

Szklarska Poręba- Mekka biegów długodystansowych!

Na początku lipca udałem się na obóz. Jak przystało na długodystansowca odwiedziłem Szklarską Porębę! Był to mój pierwszy pobyt w tym miejscu, dlatego nie do końca wiedziałem co mnie tam czeka! Łatwo nie było, ale obóz został dobrze przepracowany, a jak to wyglądało w praktyce? Zapraszam do zapoznania się z tekstem, gdzie opisałem co takiego robiłem każdego dnia.

 

W poniedziałek 3 lipca przyszła pora na rozpoczęcie obozu! Jednak z powodu późniejszej pory przyjazdu i pustego żołądka tego dnia wykonałem tylko jedną jednostkę treningową. Moim celem było zapoznanie się z okolicami oraz siła biegowa. Oczywiście, jak na moje szczęście przystało, szukając jak najbardziej płaskich terenów musiałem natrafić na szlag górski i ostatecznie  ciut zmodyfikowałem trening przebiegając 16km oraz zaliczając 400m przewyższenia( kto mnie zna wie, że to okropnie dużo jak na moje nogi 😀 ). Wieczorem jeszcze kolacja i pora iść spać.

Wtorek był już znacznie cięższy.. rano pobudka o 7:30, a po śniadaniu wyjazd na stadion lekkoatletyczny. Będąc już na miejscu przebiegłem 4km na rozgrzewkę, po czym czekało mnie szybkie bieganie w postaci 10x400m na przerwie 1,5 minuty. Łatwo nie było, tym bardziej, że biegałem w kolcach, a odcinki wychodziły w okolicach 1:06-1:07(tempo 2:45-48), ostatni wyszedł nawet w 1:04(tempo 2:40). Po treningu czas na stretching i powrót na dobry obiad! Dalej chwila regeneracji i wyjście na spokojne 12km po słynnej drodze pod Reglami. Byłby to zwykły trening bez historii gdyby nie fakt, że spotkałem na trasie Mariusza Giżyńskiego, z którym chwilę porozmawiałem oczywiście o bieganiu 😀 Dzień pełny wrażeń!

 

Przyszedł czas na środę ..nogi coraz bardziej zmęczone, a ja postanowiłem zaliczyć długą górską wycieczkę, gdzie na odcinku 25km zaliczyłem sporo szczytów( Szrenica, Śnieżne Kotły itp), a przewyższenie wyszło ponad 1100m! Jak dla mnie to sporo, jednak celem było to aby na każdym podbiegu biec.. taaaak brzmi śmiesznie, ale w górach to moja bolączka i korzystając z okazji szlifowałem ten element. Po skończeniu tej ponad 2h „męczarni” nie chciałem słyszeć o bieganiu… jednak przeszło to w miarę szybko i wieczorem wyskoczyłem na stadion, gdzie poćwiczyłem na płotkach i troszkę się porozciągałem- cały trening zajął lekko ponad godzinę. Uff środa za mną!

Połowa za nami, a czwartek to dzień który był nastawiony na regeneracje. Jednak nie znaczyło to, ze nic nie robiłem! Rano spokojne 14km wybieganie drogą pod Reglami, a popołudniu 8km biegu oraz 12x100m rytmów na stadionie. Po treningu był też moment na schłodzenie w rzeczce( dobra i tania metoda na przyspieszenie regeneracji 😀 )

 

Piątek zacząłem od treningu wytrzymałości szybkościowej… a w moim przypadku znaczyło to powrót na stadion, gdzie po 6km rozgrzewce biegałem 5 serii odcinków 300m i 200m. Trening mimo zmęczonych nóg wyszedł dobrze! Dłuższe odcinki biegałem w okolicy 46,5s(tempo 2:35), a krótsze w 29,5s( tempo 2:28). Na koniec schłodzenie, obowiązkowy stretching i pora na obiad. Po obiedzie w planie była podróż do Karpacza i zdobycie Śnieżki(1603m.n.p.m.) w ramach wycieczki górskiej! Tym razem już spokojnie podziwiając piękne widoki! Po powrocie zasłużona kolacja i sen.

Sobotni dzień był spokojniejszy, gdyż rano wpadło ostatnie długie 20km wybieganie. Biegało się przyjemnie, mimo wciąż narastającego zmęczenia. Popołudniu zrezygnowałem z drugiego treningu na rzecz regeneracji, zwiedzania miasta i niestety pakowania się…

 

To jednak nie koniec, w niedziele o 5 rano budzik już dzwonił i po szybkim śniadaniu wsiadłem do samochodu, pojechałem do Radkowa, oddalonego o 120km od Szklarskiej Poręby. Tam na miejscu czekał mnie start w Garmin Radków Triminator! Na szczęście moim zadaniem było jedynie przebiec 10,55km(dystans 1/4 Iron Mana), co wydaje mi się wyszło dobrze. Na zmęczonych nogach i trudnej trasie zajęło mi to dokładnie 37:24 co daje tempo 3:32. Nasza sztafeta Kolarski.eu odniosła pewne zwycięstwo bijąc rekord trasy! Tym właśnie biegiem zakończyłem obóz!

 

W trakcie tego obozu przebiegłem ponad 150km, a cel, którym była poprawa szybkości mam nadzieje został zrealizowany. Po tygodniu ciężkiej pracy wróciłem do domu, gdzie nadal pracuje nad tym elementem. Chcąc zobaczyć efekty tej pracy nie wystarczy mocny tydzień, dlatego też trenuje dalej i nadal będę ciężko pracować. Wiem jednak, że ten obóz na pewno zaowocuje i liczę, że w sezonie jesiennym zaprezentuje się w życiowej formie!

Trzymajcie kciuki!

No Comments

Post A Comment